Festiwal Notte Bianca Valletta 2016

Kilka dni po przeprowadzce do naszego nowego mieszkania na grupie Erasmusowej pojawiła się informacja o tym, że w pierwszą sobotę października w stolicy Malty, Valletcie, będzie miał miejsce wielki festiwal artystyczny: Notte Bianca 2016. Wraz z Olą nie zastanawialiśmy się długo – koniecznie musieliśmy tam zajrzeć!

Notte Bianca jest corocznym festiwalem, który celebruje się na początku października już od 11 lat. Tuż po zachodzie słońca, gdy na zewnątrz robi się nieco bardziej orzeźwiająco, na ulice Valletty wychodzi tłum ludzi – tak Maltańczyków, jak i turystów z całej Europy. Uliczki wypełnione są różnorodną muzyką, mnóstwem występów tanecznych i karnawałowych, kramami zastawionymi smakowicie wyglądającymi tradycyjnymi potrawami oraz przedstawieniami teatralnymi i magicznymi.

Korzystając więc z tego, że wynajmowane przez nas mieszkanie oddalone było od Valletty jedynie o dwadzieścia minut nadmorskiego spaceru, już przed godziną 20 byliśmy na miejscu.

wp_20161001_010
Pięknie oświetlone uliczki Valletty.

Valletta jest jedną z najmniejszych stolic europejskich, co zresztą widać na co dzień. W trakcie Festiwalu tłum ludzi przybywających tu z każdego zakątka wyspy zdawał się potęgować wrażenie maleńkości tego miejsca, jego duszności i ogromnego ścisku. Koniecznością było więc uważanie na siebie w takim tłumie – łatwo tu o kradzieże czy odłączenie się od grupy, co zresztą szybko przytrafiło się studentom, z którymi umówiliśmy się przed wejściem do Valletty. Do końca Festiwalu nie udało już nam się ich zresztą odnaleźć.

wp_20161001_013
Karaoke. Chłopiec na scenie czuł się wyjątkowo pewnie i niesamowicie łatwo nawiązywał kontakt z publicznością.

Moje pierwsze wrażenia z Festiwalu to przede wszystkim głośna muzyka, oślepiające światła reflektorów, tłum i ścisk ludzi oraz strużki potu powoli spływającego po plecach. Zdążyłem się już co prawda przyzwyczaić do tego, że po spędzeniu ośmiu tygodni na Grenlandii zapewne wszędzie byłoby mi za ciepło, jednakże już po wejściu na teren Festiwalu kolejny raz pogratulowałem sobie w duchu, że zabrałem ze sobą butelkę wody. Panujące od kilku dni upały skutecznie zachęcały do zmiany swoich przyzwyczajeń i przerzucenia się na wolniejszy, wieczorny rytm życia.

wp_20161001_021
Zobaczcie Dżina! How awesome is that?!
wp_20161001_027
I księżniczki. A szkraby przebrane za konie? Mega!

Przechadzając się wąskimi uliczkami Valletty zadziwiła mnie mnogość stylów muzycznych, z którymi się zetknąłem. Koncerty jazzowe, rockowe, gospel – wszystko to zachęcało do współzabawy.

wp_20161001_035
Carnaval floats, które dzieciaki mogły pomalować według własnego uznania.

Organizatorzy Festiwalu przygotowali atrakcje dla wszystkich: dzieci, rodzin, turystów, rodzimych Maltańczyków i turystów. Miejsce dla siebie mogli znaleźć wszyscy – od miłośników samochodów do głodnych i spragnionych imprezowiczów. A co do tych ostatnich, ciekawa sprawa: do tej pory nie spotkałem się jeszcze na Malcie z zakazem spożywania alkoholu na ulicach. Zakazane jest jedynie picie ze szklanych pojemników, a mimo to bardzo rzadko dostrzegałem kogokolwiek z chociażby puszką piwa.

wp_20161001_046
Chór gospel. Świetna sprawa!

Ilość otwartych pubów i restauracji była ogromna. Miejscami należało nawet przeciskać się pomiędzy gęsto usianymi stolikami różnorodnych lokali. Dla nieco ekonomiczniejszego podróżnika – czytaj: dla biednego polskiego studenta na Erasmusie – też można było znaleźć coś egzotycznego w rozsądnej cenie.

wp_20161001_057
The Bridge Bar –  jaka trafna nazwa dla pubu!
wp_20161001_090
Ludzik Lego w stroju Zakonu Kawalerów Maltańskich? Czemu nie!
wp_20161001_087
Tradycyjne sycylijskie cannoli. Nie urzekło mnie, ale smak wart spróbowania.
wp_20161001_100
Przepięknie oświetlony kościół pod wezwaniem św. Publiusza, pierwszego biskupa Malty.

Nasze zwiedzanie rozlicznych atrakcji Festiwalu skończyliśmy po jakichś trzech godzinach, w trakcie których mieliśmy jeszcze okazję obejrzeć pokazy tanga argentyńskiego, sztuczek magicznych i rekonstrukcji historycznych. Niestety głośna, nakładająca się w niektórych miejscach na siebie muzyka, wysoka temperatura i przedzieranie się przez wąskie uliczki Valletty w duchocie i tłumie ludzi szybko okazały się dość wyczerpujące – ostatecznie krótko po północy wróciliśmy już do naszego mieszkania.

A już wkrótce relacja z kolejnego wydarzenia: BirguFest 2016!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *