Czy odnalazłbyś się w korpo?

Kończąc studia na Wydziale Zarządzania, wśród moich znajomych popularnym powiedzeniem było, że nawet jeśli nie znajdziemy dobrej pracy, to zawsze przyjmą nas do korpo. Wielu z nas wierzyło, że skończy inaczej – jednocześnie czując, że wpadnięcie w świat wielkiej, masowej, zdehumanizowanej korporacji jest ostatecznością, że korporacja to coś, czego powinniśmy uniknąć.

To nie była wyłącznie kwestia ogólnie przyjętej nagonki na pracę w międzynarodowych korporacjach. Samo słowo „korpo” już samo w sobie jest pejoratywne – mówimy przecież „korpoludki” wcale nie mając na myśli kogoś, kto jest w swojej pracy szczęśliwy. Jasne, ulegaliśmy schematom myślowym, ale też był to wynik tego, czego się uczyliśmy: problemów w zarządzaniu zasobami ludzkimi w różnych organizacjach, dehumanizacji pracy, nastawienia na wyniki kosztem jednostki.

Dziś wiem, że ta ocena była krzywdząca.

Moje pierwsze ważniejsze kroki w karierze zawodowej postawiłem właśnie w dużej, międzynarodowej korporacji. Pracowałem na stanowisku asystenta działu, pomagałem w funkcjonowaniu sporego, ponad trzydziestoosobowego zespołu. Później zmieniałem pracodawców, przeprowadzałem się, pracowałem trochę za granicą. Obecnie również pracuję w korporacji – i to u największego pracodawcy w Łodzi. Tym razem pracuję na recepcji i mam wrażenie, że często moja praca bardziej przypomina gaszenie pożarów niż witanie gości.. 😊

Z jednej strony: owszem, moje doświadczenia z korporacją nie dotyczyły działalności stricte operacyjnej, związanej z procesami biznesowymi czy analizą danych. Szczerze mówiąc nigdy specjalnie mnie to nie interesowało – zmieniając stanowiska zależało mi raczej na pracy z ludźmi niż z danymi. Ale zarówno wcześniej, przy pierwszym zetknięciu z charakterystyką korporacji jak i teraz, w Łodzi, mogę skonfrontować własne doświadczenia zawodowe z moim studenckim postrzeganiem korpo.

Tym, czego się – między innymi – obawialiśmy, była praca w sztywnych godzinach, dzień w dzień i miesiąc po miesiącu z tymi samymi schematami. Baliśmy się, że wpadając w wysoce ustandaryzowany rytm pracy, tak naprawdę popadniemy w monotonię. I rzeczywiście, po pierwszym roku pracy w korporacji, tuż po skończeniu okresu studenckiego w moim życiu, miałem potrzebę zmiany. Dni mijały mi bardzo szybko, a codzienne wstawanie wcześnie rano było sporym wyzwaniem (szczególnie zimą, gdy praktycznie nie widziałem słońca poza weekendami). Korzystając z tego, że moja ówczesna umowa o pracę zmierzała ku końcowi postanowiłem zmienić pracę, a kilka miesięcy później wyjechałem na studia do Krakowa.

Teraz jest lepiej – po pierwsze, po bez mała dwóch latach życia na walizkach, wykształciła się we mnie potrzeba stabilizacji swojego życia. Łatwiej mi teraz przyzwyczaić się do codziennego rytmu pracy, a świadomość, że o 15.30 mogę wyjść z pracy i zupełnie o niej nie myśleć jest dla mnie bardzo ważna. Mając własny biznes zapewne mógłbym pracować w różnych godzinach, ale istnieje w tym pewien haczyk.

Decydując się na projektowanie własnej ścieżki kariery, bądźcie świadomi jednego – jeśli marzycie o założeniu własnego biznesu zamiast pracy w korpo, to piszecie się na o wiele większy wysiłek: tak organizacyjny, jak i umysłowy, zawodowy i towarzyski. Wychodząc z pracy powinniście móc łatwo wyłączyć się, przestać myśleć o obowiązkach służbowych (chyba, że zajmujecie wysoką pozycję w strukturze firmy lub wasza praca nie pozwala Wam się od niej wyłączyć – ale w takim przypadku warto zadać sobie pytanie, czy to rzeczywiście praca nie pozwala się Wam zrelaksować, czy to też Wy nie potraficie się od owej pracy odciąć. To zupełnie dwie różne rzeczy).

Wracając jednak do pracy w korporacji – kiedyś obawiałem się tej słynnej dehumanizacji i ujednolicania w firmie. Nie chciałem zostać korpoludkiem, którego bez problemu można byłoby zastąpić bardziej lub mniej skomplikowanym makro w Excelu. I rzeczywiście, wiele zależy tutaj od charakteru danego stanowiska. Osoby, które nieźle odnajdują się w obszarze analizy danych, SAPie lub Excelu mogą być z pracy w korporacji bardzo zadowolone. Ale to nie oznacza, że tylko takie osoby są w niej niezbędne! Jeżeli bardziej od projektowania tabeli przestawnej przemawia do Was praca z ludźmi, być może bez problemu odnajdziecie się w zespole HR lub PR? A jeśli macie smykałkę do porządkowania świata wokół siebie i lubicie wyzwania organizacyjne, powinniście pomyśleć o pracy w dziale administracyjnym – czy to na stanowiskach asystenckich, czy też recepcyjnych. Uwierzcie mi, że to najlepsza droga do poznania specyfiki pracy innych działów w korporacji i zorientowania się, jak chcielibyście dalej kształtować własną karierę zawodową. Wiem coś o tym.. 😊

Czy, wobec tego, dehumanizacja w korpo to mit? Niezupełnie. Wiele zależy tutaj od polityki firmy. Pocieszę Was jednak: korporacja korporacji nie równa, więc jeśli w pewnym momencie czujecie, że przestaje Wam odpowiadać to, co robicie, zastanówcie się, jak poprawić swoją sytuację. Najbardziej oczywistym rozwiązaniem jest zapewne zmiana pracy, ale wymaga ona, po pierwsze, odwagi wobec zmian, a po drugie – im jesteśmy starsi i odpowiadamy nie tylko za siebie, ale również za swoją rodzinę, odejście z pracy staje się prawdziwym wyzwaniem.

Jeśli więc nie chcecie od razu rzucać się na głęboką wodę i zmieniać pracę, warto rozejrzeć się za szansami rozwoju w tej samej organizacji, ale w zupełnie innym dziale. Być może sama zmiana przełożonego lub zakresu zadań będzie odpowiedzią na proces dehumanizacji pracy? W dużym przedsiębiorstwie o to znacznie łatwiej, niż w kilkuosobowej firmie. A kto wie, może okaże się, że akurat Wy nigdy tego zjawiska nie doświadczycie?

Warto poruszyć jeszcze jeden temat: pracując w korporacji naprawdę wiele możesz się nauczyć. Masz lotny umysł, ale zupełnie leżysz w organizacji swojej pracy, nie potrafisz się skupić wystarczająco na danej rzeczy i często skaczesz między tematami? Cóż, być może praca w korporacji będzie dla Ciebie ciężką próbą, ale jednocześnie nauczy Cię porządkowania swojego otoczenia, hierarchizacji celów i wyznaczania najważniejszych kroków niezbędnych do ich realizacji. Nauczy Cię też wartości czasu, odpowiedzialności oraz podejmowania nieraz trudnych decyzji. Często słysząc, gdy ktoś mówi mi, że ma „luźne podejście do pracy i nie potrafiłby się odnaleźć w korpo” lub „jest humanistą/artystą/lubi tworzyć, a nie wklepywać cyferki” gryzę się w język: człowieku, to właśnie Tobie doświadczenie w pracy w korporacji przydałoby się najbardziej!

Na zakończenie dodam jeszcze jedno: proszę Cię, następnym razem, gdy zobaczysz ofertę pracy w korpo, która wyda Ci się atrakcyjna (tak oferta, jak i korpo 😛 ), nie wahaj się, aplikuj! Korporacje są niezłą szkołą życia, a w najgorszym razie przekonasz się, jaki typ pracy Ci nie odpowiada. Jeśli nie wiesz, gdzie chciałbyś się znaleźć za kilka – kilkanaście lat, zastosuj metodę eliminacji: ucząc się, jaki charakter pracy Ci nie odpowiada dowiesz się o sobie bardzo dużo! Owszem, nie każdy odnajdzie się tam na dłużej. Ale warto chociaż spróbować!

A jakie są Wasze doświadczenia z korporacją? Pracujecie? Lubicie swoją pracę? A może stanowczo odradzacie taką pracę (ale nie dlatego, że więcej szans na rozwój dla Was.. 😊 tylko dlatego, że ktoś rzeczywiście może się nie odnaleźć?). Zachęcam do dyskusji!

 

0 thoughts on “Czy odnalazłbyś się w korpo?

  1. Obecnie, od 3 miesięcy, pracuję w małej (10-13 osób) firmie i jest to moja pierwsza praca. Zaczęłam zastanawiać się nad pracą w korpo z powodu wszechobecnego chaosu. Z tego co widzę, w korpo są zasady i wykonuje się zadania „szablonowo”. Czy to prawda? Mam dość chaosu w obecnej firmie. Chcę wiedzieć co, i w jaki sposób robić, a także nie musieć odbierać aż tylu telefonów z serii „co z naszym wdrożeniem, kiedy państwo zrobicie” – nie mając pojęcia, o czym jest w ogóle mowa. Z drugiej strony obawiam się nieco braku kwalifikacji… Angielski mam dobry, ale podrzędne studia ekonomiczne… Bardziej chciałabym handel/marketing ale nie mam jeszcze prawa jazdy… A marzy mi się tzw. Mordor z uwagi na różne szanse do rozwoju w warszawie (j. koreański oraz eventy kulturowe)
    Jakich wyzwań można spodziewać się w korpo? Jako „reporter na miejscu” oraz osoba z doświadczeniem, możesz udzielić mi jakichś wskazówek :)?
    Czym zajmowałeś się jako asystent działu?

  2. Pracowałam (i nadal pracuję) w kilku korporacjach – wcale nie jest regułą, że w korpo zadania wykonywane są szablonowo i nie ma bałaganu. To wszystko zależy od korpo, działu, zadań, innych ludzi.
    Moja rada – zawsze warto spróbować. Studia nie są (z moje doświadczenia) najważniejsze :).
    Próbuj, sprawdź na własnej skórze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *